cykl: łap przygodę! czyli wyprawy na osiem łap i dwie nogi

Nasza trójka w Trójmieście

Tym razem stanęliśmy naszymi stopami i łapami na zielonych terenach… Trójmiasta. Tak, dokładnie tego Trójmiasta. Zaskoczeni? Gdzie tu dzika natura, gdzie przygoda? Jak się okazało, nawet w dużym mieście – albo w jego okolicach – można znaleźć miejsca oderwane od szarej rzeczywistości, dzikie, puste i magiczne.

Które gdańskie plaże warto odwiedzić?

Zacznę naszą opowieść od Gdańska, bo to najbardziej psiolubne miasto z całej trójki. Oczywiście według nas, przyjezdnych 😉 Urzekające i wygodne było to, że mogliśmy wejść niemal na każdą plażę. Wyjątkiem są strzeżone kąpieliska, a jest ich zaledwie osiem. Na spacery brzegiem morza polecamy wczesne godziny lub wieczorne, gdy ludzi i innych psów jest naprawdę mało. Plusem wyboru takich pór są też oczywiście widoki – wschody i zachody słońca podbiły nasze serca. Najbardziej to moje, bo chłopaków chyba jednak bardziej interesowały patyki 😉

Rayo – wielki miłośnik wody 🙂
Zachody słońca nad morzem – uwielbiam(y) <3

Które gdańskie plaże najbardziej polecamy? Numerem jeden dla nas jest ogrodzona psia plaża w Brzeźnie (ogrodzenie nawet wchodzi w morze). Mogłam tam puścić psiaki luzem i nie martwić się, że pobiegną w dal, wejdą komuś na koc czy przewrócą malucha, pędząc po piłeczkę. Byłam pod wrażeniem czystości plaży, muszę przyznać, że nawet rozpierała mnie duma: psia społeczność potrafi zadbać o swój teren!

Na pewno warto też zajrzeć na plażę w Stogach. Spacerowałam tam z psiakami głównie na smyczy, ale gdy już rozpoznałam teren pozwoliłam im pobiegać luzem i wiecie co? Ani jednego krzywego spojrzenia! Wszyscy spacerowicze i plażowicze uśmiechali się do nich 🙂 Rayo i Gio znaleźli do zabawy psich kumpli, a ja miałam okazję porozmawiać z ich opiekunami o tym, jak żyje się w Gdańsku z psem. Trzeba przyznać, że miasto myśli o czworonogach i dba o infrastrukturę dla nich – przy wyjściu z plaży znajdują się wodopoje dla psiaków, z których oczywiście skorzystaliśmy.

Również mieszkańcy Gdańska są bardzo otwarci na psy – nie ma problemu ze znalezieniem noclegu dla siebie i pupila, w restauracjach również jesteśmy mile widziani z czworonogiem.

Przetestowaliśmy też pod tym kątem komunikację miejską – zero problemów, tysiąc uśmiechów i przyjaznych spojrzeń! Jak dojechać na plaże? My wyruszyliśmy tramwajem spod Dworca Głównego i po 20 minutach nasze stopy i łapy zanurzyły się w złotym piasku. Tak bez problemu dojeżdża się do plaży w Stogach, Jelitkowie czy plaży i molo w Brzeźnie, które o zachodzie słońca wygląda bajecznie.

A kto tu tak nachlapał 😀

Numerem jeden dla nas jest ogrodzona psia plaża w Brzeźnie.

I niech ktoś powie, że natura nie tworzy najpiękniejszego tła do zdjęć;)

Gdynia zaskakuje naturą

Jeśli szukacie dzikiej natury, to wbrew pozorom Gdynia będzie doskonałym wyborem. Odkryliśmy tutaj piękne i dzikie plaże, wąwozy, klify. Było to zdecydowanie najbliższe nienaruszonej naturze miejsce, które odwiedziliśmy podczas tej wyprawy. Plaże były dosłownie puste – tylko my, piasek i woda. Mogłam spokojnie puścić psiaki luzem, co sprawiło im niezwykłą radość. Część trasy przeszliśmy wąwozami, które są częścią Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

Dotarliśmy tam bardzo szybko pociągiem SKM, który odjeżdża z Dworca Głównego w Gdańsku. Może wydawać się, że to duże logistyczne przedsięwzięcie, ale pociągi kursują często, nawet co 10 minut, więc można cieszyć się pięknym widokiem w ramach spontanicznej akcji „a może tam pojedziemy” 😉 Pociągiem można podróżować z psami, trzeba jedynie pamiętać o bilecie dla czworonogów (na szczęście nie są kosztowne). Po 23 minutach wysiedliśmy na stacji Gdynia Oliwa i nieśpiesznym krokiem ruszyliśmy w kierunku plaży i wąwozów, po 10 minutach docierając do celu.

Jeśli natomiast zależy Wam na klifach, to jadąc tą samą SKM-ką, wysiądźcie na stacji Gdynia Orłowo. Potem tylko 5 minut piechotą i… staniecie wmurowani 🙂 Widok zapiera dech w piersiach. Przemierzając wyznaczoną trasę na klifach, można przejść wiele plaż górą. My wybraliśmy model mieszany spaceru: szliśmy dołem, brzegiem, a jeśli jakaś część plaży była zalana, to wtedy przechodziliśmy na górną ścieżkę. Od razu zaznaczam – bezpieczeństwo przede wszystkim. Psy miałam na smyczy z amortyzatorem i nie pozwalałam im podchodzić blisko zbocza.

Więcej luzu psiaki zaznają na psich plażach, których w Gdyni są dwie – w Kolibkach, między zejściami 18 i 19, oraz w babich Dołach, przy zejściu nr 4. Obie plaże są bardzo czyste, jedynym minusem jest fakt, że nie są to miejsca odludne 😉

Więcej luzu psiaki zaznają na psich plażach, których w Gdyni są dwie – w Kolibkach, między zejściami 18 i 19, oraz w babich Dołach, przy zejściu nr 4. Obie plaże są bardzo czyste, jedynym minusem jest fakt, że nie są to miejsca odludne 😉

Czy Sopot nas rozczarował?

Niestety, Sopot nas odrobinę rozczarował. Po otwartym na czworonogi Gdańsku i Gdyni, w Sopocie zaskoczyły nas ograniczenia 🙁 Na spacer po plaży z psem, w sezonie, można wybrać się tylko w godzinach 18:00-24:00 i tylko na odcinku pomiędzy zejściem 43 i 45. Powiedziałabym, że samo miasto też nie jest szczególnie przyjazne psom, miałam wrażenie, że na każdym kroku potykamy się o zakazy, do restauracji naszej drużyny też nie wpuszczano zbyt chętnie. Jeśli mieliście okazję odwiedzić Sopot lub mieszkacie w nim, koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami 🙂 Może po prostu my źle trafiliśmy – taką mam nadzieję!

Co mieliśmy w plecaku podczas naszych wypraw?

W plecaku oczywiście mieliśmy wszystko z myślą o Rayo i Gio 🙂 Butelka wody, miska, ręczniki do wytarcia pływaków, zabawki unoszące się na wodzie (zdecydowanie bezpieczniejsze niż patyki wyrzucane na brzeg) i oczywiście jedzenie. Tym razem – temperatura nie była wysoka – zabrałam puszkę mokrej karmy Carnilove Salmon, którą zalałam wodą (psiaki cały dzień biegały, bardzo dbałam o to, by się nie odwodniły), a także groszki suchej karmy Carnilove z dziczyzną i jagnięciną, które działają w sposób magiczny 😉 – Rayo i Gio odwołują się pięknie. Sprawdzają się też doskonale jako smaczne nagrody podczas miejskiego spaceru.

Pomimo minusa, jaki w myślach przyznałam Sopotowi, zazdroszczę mieszkańcom Trójmiasta bliskości morza 😉 – przez te 3 dni utwierdziłam się w przekonaniu, że domek przy plaży jest moim marzeniem.
 
Serdecznie zapraszamy do śledzenia naszych carnilove’owych przygód! 🙂

W zdjęciach znad morza jest coś magicznego – tu Gio wpatrzony w wielką wodę