cykl: łap przygodę! czyli wyprawy na osiem łap i dwie nogi

Jesień w górach

Złota jesień w górach zachęca do wypraw, ale co z tą późniejszą, gdy zamiast słońca między drzewami wita nas mgła? Według nas też jest magiczna i nie przeszkadza w podróżowaniu 🙂 Do wybrania tego kierunku dokładnie w tym momencie zainspirował Nikolę jeden z ostatnich seriali Netflixa. Ciekawe, czy zgadniecie który? 😉 Miłego podróżowania z Rayo i Gio!

Góry i doliny

Pasmo Gór Świętokrzyskich jest jednym z najstarszych łańcuchów górskich w Europie, leży w centralnej części Wyżyny Kieleckiej, dlatego podróż z Warszawy autem zajęła nam niecałe 3 godziny. Nie są to wysokie góry, ale o pięknym i zróżnicowanym wyglądzie. Porośnięte są głównie lasem jodłowym, a naszym oczom często ukazywały się gołoborza oraz skałki ostańcowe.

Sama nazwa gór pochodzi od relikwii Krzyża Świętego przechowywanego w klasztorze na Łysej Górze, a ich najwyższym szczytem jest Łysica (612 m n.p.m.), na którą udało nam się wejść. Obszar Gór Świętokrzyskich to też teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego, dlatego Gio i Rayo przez całą trasę byli na uprzęży. W ŚPN nie ma zakazów dotyczących wprowadzania psów, a jedynym wymogiem jest smycz. Uważam to za ogromny przywilej i żaden problem, ponieważ inne górskie parki narodowe w Polsce już nas tak ciepło z czworonogiem nie przywitają, a w niektórych nawet usłyszmy, że nie są to miejsca dla naszych towarzyszy.

Pogoda nas nie rozpieszczała 😉

Bezpieczeństwo w górach

Dla nas wygoda i bezpieczeństwo są najważniejsze, dlatego oba psiaki miałam podczas naszej wędrówki przypięte do pasa biodrowego na smyczy z amortyzatorem. Wolne ręce okazały się bardzo pomocne na śliskich, kamiennych stokach. I pamiętajcie, bez górskiego obuwia w takich warunkach można zrobić sobie krzywdę. Przez całe trzy dni towarzyszył nam deszcz, duża mgła i mocny wiatr. Mimo tego wyjazd uważam za bardzo udany – szlaki były tylko nasze. Mogliśmy w ciszy cieszyć się pełnym obrazem natury, tajemniczo spowitej we mgle.

Górskie obuwie to podstawa podczas takiej wyprawy 🙂
Pogoda odstraszyła turystów, dzieki czemu szlaki były nasze

Trasy

Tras jest naprawdę wiele – ja starałam się wybrać te ciekawsze, średnio długie i w jak najmniejszym stopniu biegnące przez asfalt tutejszych wiosek. Najlepszym punktem na start i nocleg jest miejscowość Święta Katarzyna. Nie miałam problemu ze znalezieniem noclegu dla siebie i psów, a ceny były niskie 🙂

Pierwszego dnia postawiliśmy na krótką, ale bardzo ciekawą trasę na najwyższy szczyt – Łysicę. Według oznaczeń powinno przejść się ją w 1h. Ponieważ co chwilę przystawałam i robiłam zdjęcia chłopakom, potrzebowaliśmy odrobinę więcej czasu 😉

W drodze na Łysicę miniemy Zakon Bernardynek – zabytek sakralny wpisany na listę zabytków nieruchomych. Przy nim jest parking, na którym można bezpiecznie zostawić auto za drobną opłatą na rzecz zakonu. Bez problemu dotrzecie do szlaku wiodącego na Łysicę, bo wystarczy poruszać się główną drogą. Samo wejście na szlak jest dobrze oznaczone i widoczne. Bilet kosztuje 7 zł za osobę, natomiast pieski wchodzą za darmo <3 Trasa na początku wiedzie delikatnie pod górkę przez las jodłowy, a od połowy wchodzimy po stromym stoku składającym się głównie z dużych kamieni. Po drodze zobaczymy krzyże i nagrobki ponad 50 osób rozstrzelanych w tym miejscu przez hitlerowców w czasie II Wojny Światowej.

Bardzo ciekawym widokiem jest Kapliczka i Źródełko Św. Franciszka. Według miejscowej legendy woda z niego leczy wzrok i nawet w zimę nie zamarza.

Rayo i Gio nie mieli nic przeciwko pogodzie 😉

Warto wiedzieć, że na trasie nie ma schronisk, więc lepiej spakować do plecaka przekąski. Przy dobrej pogodzie można usiąść na jednej z licznych ławeczek i nabrać sił.

Sam wierzchołek Łysicy oznaczony jest repliką zabytkowego krzyża postawionego w 1930 roku. Ujrzymy stąd długie, skaliste gołoborze, ruiny wieży triangulacyjnej oraz Górę Miejską. Dalej drogowskaz prowadzi na Łysą Górę, ale to już 6 h marszu z Łysicy, dlatego odradzamy wspinanie się na oba szczyty jednego dnia. Warto pamiętać o wysokim obuwiu, stabilizującym kostkę oraz o grubej podeszwie, ponieważ szlakiem spływa woda, wchodzimy po licznych kamieniach i pniach.

Zawsze zabieram też ze sobą składaną miskę podróżną i wodę dla psiaków, ale tutaj mijaliśmy wiele źródeł, z których psiaki mogły się napić.

Drugiego dnia pod łapki chłopaków trafiła trasa na Łysą Górę (Paprocice –Trzcianka–Kobyla Góra–Łysa Góra). Auto zaparkowałam w miejscowości Paprocice przy samym wejściu na szlak, gdzie znajdują się domy mieszkalne. Przejście jej w jedną stronę zajęło nam 2 h. Ta trasa jest już gorzej oznakowana niż wiodąca na Łysicę. Z Paprocic leśną, szeroką ścieżką wędrujemy w kierunku Kobylej Góry (391 m n.p.m.), a dalej już wąską ścieżką pięknie ,,wyrwaną” z ŚPN do miejscowości Trzcianka, gdzie część trasy pokonujemy asfaltem, żeby następnie wejść już na trasę wiodącą do góry w kierunku Klasztoru na Łysej Górze. Tutaj ścieżka robi się trudniejsza – wąska, z pojedynczymi kamieniami, w czasie deszczu błotna i śliska. Na szczycie wybudowana została Bazylika Świętego Krzyża – jej historia sięga 1006 roku. Przed bazyliką roztacza się malowniczy widok na błonia oraz dalej – na stacje drogi krzyżowej, prowadzące w dół aż do Nowej Słupi, będącej „węzłem pielgrzymkowym” dla Świętego Krzyża. Niestety, żeby obejrzeć Klasztor z bliska musimy się wybrać bez czworonogów, ponieważ jest zakaz wprowadzania ich na dalsze tereny Klasztoru.

Trzeciego dnia wybraliśmy się na długi spacer po Cisowsko-Orłowińskim Parku Krajobrazowym. Tras jest kilka, a wybraliśmy niebieską, która zaczyna się z miejscowości Widełki i prowadzi w kierunku Góry Stołowej, Wrześni, aż do miejscowości Daleszyce. Wolnym, spacerowym tempem przeszliśmy ją w 4h. Jest bardzo prosta i malownicza, więc zdecydowanie ją polecamy dla miłośników przyrody podróżujących z psami, także tymi mniejszymi.

Do wyprawy w Góry Świętokrzyskie zachęcam każdego, niezależnie od pogody. Przy odpowiednim ubiorze nawet deszcz, mgła i wiatr nie przeszkadzają, a dużym plusem takiej aury są magiczne widoki i puste szlaki. Trasy są bardzo przyjazne dla psiaków, więc można wybrać się z pupilem, który na co dzień nie jest ekstremalnie aktywny 😉 Pamiętajcie tylko o odpowiednich smyczach i własnym bezpieczeństwie oraz wygodzie. Górskie buty, pas biodrowy i smycze z amortyzatorem to zdecydowanie dobry zestaw na tego typu wyprawy 🙂
Polecamy serdecznie.