cykl: łap przygodę! czyli wyprawy na osiem łap i dwie nogi

Nad polskie morze? – najlepiej jesienią

Zastanawiałam się, gdzie warto pojechać z psiakami we wrześniu… Góry jeszcze nie są przykryte złotem jesieni, miejsca blisko Warszawy już zwiedziliśmy, a na Mazury zabierzecie mnie tylko siłą o tej porze roku 😉 Do głowy wpadł mi pomysł: a może nad morze?

Bardzo dużo pozytywnych opinii słyszałam na temat półwyspu Helskiego, szczególnie jeśli chodzi o pro psie nastawienie mieszkańców. Chyba każdy opiekun psa marzy o plaży, na którą mógłby bez obaw wybrać się z czworonogami na szaleństwa, bezpiecznej – ze spokojną wodą i długim, płytkim brzegiem. W poszukiwaniu tego marzenia spakowaliśmy się i wyruszyliśmy zapolować na ostatnie promyki letniego słońca.

Puste i czyste plaże – jak w raju 🙂

Gdzie się wybieramy?

Dla większości z nas podróż na Hel jest długa, z Warszawy zajęła nam 6 godzin samochodem. Oczywiście dojazd pociągiem też jest możliwy, jednak ze względu na komfort i mój, i Rayo i Gio, najczęściej wybieram auto. Psiaki mogę w każdej chwili puścić na załatwienie potrzeb fizjologicznych, zrobić krótki spacer na rozprostowanie łapek, a one śpią sobie wygodnie na fotelach z tyłu. Odpada też problem zaczepiania psów – najczęściej jest to bardzo miłe, ale na pewno wielu z Was przekonało się, że podczas kilkugodzinnej podróży może być męczące 😉

Z większych miast pociągiem Pendolino dojedziemy do Gdańska, z którego jeżdżą kolejki międzymiastowe – wsiadając w nie szybko dojedziemy na Hel, do Chałup, Jastarni, Kuźnicy czy Juraty. Udało nam się zwiedzić wszystkie te miejsca – są bardzo blisko siebie, więc chociaż lista miejscowości brzmi jak program na kilka dni, spokojnie można uwzględnić je w planie weekendowym.

Jesienne słońce sprawiło, że temperatura była przyjemna także dla mnie 🙂
Wszystkie psie szaleństwa na pustych plażach stały się możliwe 🙂

Refleksja o psach nad morzem

Niestety, w Polsce jest bardzo niska świadomość dotycząca psów i ich posiadania. W wielu miejscowościach nadmorskich nie znajdziemy noclegu, w którym wraz z psiakiem możemy się zameldować, nie wpuszczą nas do wielu restauracji, jeśli już nam się uda, to możemy zapomnieć o misce wody dla psiaka. Zdarzają się też na plażach niemiłe spojrzenia i komentarze… Ale kochani, Mierzeja Helska nas zaskoczyła całkowicie.

Bez problemu znalazłam nocleg na Helu, gdzie psy są akceptowane i nie było za nie dodatkowych opłat, nie było też innych wymyślnych zakazów przygotowanych przez właścicieli pensjonatów. Gdzie się nie zatrzymacie, będziecie dosłownie kilka minut od morza.

Mieszkańcy są bardzo przyjaźnie nastawieni do psów 🙂 Bez problemu weszłam z chłopakami do każdej restauracji, kawiarni, dostając dla nich za każdym razem miseczkę z wodą. Bardzo duża część turystów też była z psami, więc atmosfera w tym mieście była iście psia.

Plaże na Helu są ładne, czyste, dość szerokie. Nasze serca jednak podbiły dwie inne plaże (…) w Jastarni – wejście 29 Kuźnica oraz w Juracie – wejście 55

Miłe spotkanie z bratem Gio 🙂

Rayo i Gio na Helu

Na samym Helu nie ma wyznaczonej psiej plaży, ale jest dużo zejść niewybieranych przez turystów, szczególnie o tej porze i chłopaki wybiegali się za wsze czasy. Weszliśmy też na kilka plaż bardziej turystycznych i… tu miłe zaskoczenie, ponieważ ludzie tam wypoczywający chętnie do nas podchodzili i zachwycali się umiejętnościami pływackimi Rayo i Gio oraz ich wyścigami po plaży.

Plaże na Helu są ładne, czyste, dość szerokie. Nasze serca jednak podbiły dwie inne plaże. Zaskoczyły swoim pięknem, a Was na pewno zaskoczy fakt, iż były to psie plaże. Znajdują się one w Jastarni – wejście 29 Kuźnica oraz w Juracie – wejście 55. Nigdy nie widziałam piękniejszych plaż. Wrzesień sprawił, że były całkowicie puste, a dostępne są całorocznie! Cieszyliśmy się czystością piasku i pięknym, bardzo długim i płytkim wejściem do morza. Prąd w tamtym miejscu był bardzo słaby, dlatego uważam, że to świetne miejsce, jeśli chcemy przekonać naszego psiaka, że zabawa w wodzie może być bardzo przyjemna.

Mimo że obie plaże w regulaminie wyznaczone są na długość 500 m, to zawędrowaliśmy w obie strony zdecydowanie dalej. Psiaki mogły spokojnie biegać luzem, a na samym końcu wędrówki spotkaliśmy brata Gio, który wypoczywał tam z właścicielami, więc chłopaki naprawdę wybiegali się i wybawili.

Same Chałupy nie miały wytyczonego odcinka plaży dla psów, ale zabrałam Rayo i Gio na smyczy na wieczorny spacer wybrzeżem przy zachodzie słońca. Po drodze spotkaliśmy jeszcze parę osób z czworonogami 🙂

Do każdego z wyżej wymienionych miast dostaniecie się busami, które kursują po całym półwyspie i bez problemu zabiorą Was z psem, oczywiście jeśli posiadacie dla niego kaganiec.

Nigdy nie widziałam piękniejszych plaż. Wrzesień sprawił, że były całkowicie puste, a dostępne są całorocznie!

Nie tylko plaże

Półwysep Helski charakteryzuje się też piękną, nadmorską florą. Gdy opuścimy plaże, możemy dokończyć nasz spacer, idąc przez bory sosnowe, które tam królują. W wielu miejscach ujrzymy ,,łaty” piasku tworzące śliczne wydmy. Zaglądając do wód, które otaczają Mierzeję Helską, będziemy mogli wypatrzeć: flądry, dorsze, łososie, szczupaki czy okonie. Co więcej, w zatoce macie szansę spotkać foki szare, morświny i delfiny białonose. Nam udało się dojrzeć na plaży jedną fokę, gdy się wygrzewała 😉 Rayo i Gio nie mieli pojęcia, jak się zachować przy nieznanym im, dziwnym stworzeniu.

Wszystko to sprawia, że Półwysep Helski (który należy do Nadmorskiego Parku Krajobrazowego) jest miejscem wartym polecenia. Każdy powinien choć raz odwiedzić to niezwykłe miejsce. Jest niesamowicie piękne, momentami bajkowe, a atmosfera stwarzana przez ludzi bardzo ciepła. Kochani, nic tylko korzystać z jesiennych pustek na plażach i bogactw jodu nad Bałtykiem.

Rayo i Gio zdecydowanie polecają Bałtyk jesienią 🙂